Wycieczki
Kazimierz Dolny
16 czerwca 2003 roku orkiestra pojechała na wycieczkę do Kazimierza
Dolnego. I tu od razu kierujemy podziękowania dla pana burmistrza, Jana
Krzysztofa Białka i dyrektora Centrum Kultury w Tłuszczu, pana Pawła
Ołdaka, za ufundowanie nam tej wycieczki. Pogoda była różna. Troszkę
deszczu, troszkę słońca... ale pomimo to bawiliśmy się świetnie :) Można
powiedzieć, że na tej wycieczce całkowicie się zintegrowaliśmy. Wspaniała
atmosfera, piękne widoki i świetny humorek :) Do tego super ludzie i
uśmiech od ucha do ucha przez cały dzień :) A zaczął się dość wcześnie,
bo już o 7.00 rano. Szybko jednak się rozbudziliśmy i autokar ruszył... Po
drodze, tj. w Markach, zabraliśmy pana kapelmistrza, jego syna, Czarka i
Wojtka (kolegę Czarka). Przez całą drogę śmialiśmy się, żartowaliśmy,
wygłupialiśmy... W Puławach wsiadła do autokaru pani przewodnik... Myślę, że
jej niezwykle duże okulary i fioletowe spodnie sprawiły, że każdy bardzo
dobrze ją zapamiętał :P Była to bardzo sympatyczna pani, która niezmiernie
cieszyła się, kiedy to Wiola co chwila pytała się o najróżniejsze
roślinki, spotykane po drodze w pięknym wąwozie o nazwie Korzeniowy Dół...
Wtajemniczeni wiedzą, o co tam tak naprawdę chodziło i niech tak zostanie
:P Oprócz tego zwiedziliśmy także: Górę Trzech Krzyży, Zamek kazimierski
wzniesiony przez Kazimierza Wielkiego, rynek z pięknymi zabytkowymi
kamienicami, wchodziliśmy na basztę. Było tego dużo więcej, jednak po
prawie dwóch latach od wycieczki nie jesteśmy w stanie sobie tego
wszystkiego przypomnieć. Pełni wrażeń i w świetnych humorkach wróciliśmy
do domów ok. godziny 21.00 :) Niestety, zdjęć jest mało, ponieważ niewiele
osób miało aparaty... Dużo zdjęć zrobiła Ola, ale kilka dni później
ukradziono jej aparat, więc z jej zdjęć nic nie zostało... Ale pozostały
wspomnienia i to się liczy :)
Niedzica
W dniach 15-17 czerwca orkiestra była na wycieczce w Niedzicy, za którą szczególne
podziękowania należą się panu Pawłowi Ołdakowi. Gdyby nie on na pewno nie spędzilibyśmy
tak mile tych kilku dni :) A zaczęło się tak...
O godzinie 5.00 rano autokar ruszył spod Centrum Kultury. Ta godzina dla śpiochów na
pewno była udręką, ale pospali sobie troszkę w autokarze :P Wszyscy jednak byliśmy w
świetnych nastrojach i kolejne godziny mijały nam z coraz bardziej roześmianymi buziami.
Co się tam działo, tego po prostu nie da się opisać :P Klimat, jaki stworzyliśmy był po
prostu świetny i myślę, że każdy się ze mną zgodzi :P
Po ponad 9 godzinach jazdy zajechaliśmy na miejsce. I tu od razu duża niespodzianka.
Ośrodek "Watra", w którym mieszkaliśmy okazał się bardzo duży. Mieliśmy do dyspozycji dwa
domki, boisko do gry w siatkówkę i piłkę nożną, mogliśmy pójść nad rzeczkę, a kto chciał
mógł pojeździć rowerem. Muszę przyznać, że byliśmy mile zaskoczeni.
Po zakwaterowaniu się w pokojach mieliśmy trochę wolnego czasu, aby rozejrzeć się po
okolicy, a potem pyszny obiadek. I tu znowu zaskoczenie. Jedzenie także okazało się bardzo
dobre. Gotował dla nas prawdziwy góral, bardzo sympatyczny zresztą :P Po obiedzie mieliśmy
czas wolny. Byliśmy bardzo zmęczeni, dlatego też opiekunowie postanowili, że resztę dnia
spędzimy na odpoczywaniu lub jak kto wolał - na bardziej intensywnym spędzaniu czasu, czyli
na grze w siatkówkę, jeździe na rowerach czy też budowaniu tamy :P Po kolacji zrobiliśmy
sobie dyskotekę :) Dość długo szaleliśmy na parkiecie i zabawa jednym słowem była super!!!
Zresztą wszystkie orkiestrowe dyskoteki są fajne :P Prawda? Spać poszliśmy bardzo późno.
Trudno powiedzieć, o której godzinie dokładnie :P I tak minął nam pierwszy dzień wycieczki :)
Nazajutrz już o godzinie 8.30 mieliśmy śniadanie. Po posiłku zrobiliśmy sobie krótką próbę,
gdyż przygotowywaliśmy się do konkursu orkiestr dętych w Ursusie. Potem pojechaliśmy zdobyć
Trzy Korony :] Udało się, chociaż było ciężko. Nie weszliśmy tam jednak wszyscy. Niektórzy
z "przyczyn technicznych" musieli się zawrócić. A szkoda. Bo dla tych pięknych widoków
warto iść nawet dwa razy więcej :) Gorzej było przy schodzeniu. Nogi po prostu same hamują.
Dziwne uczucie :]
Po powrocie z Trzech Koron zjedliśmy obiadek i odpoczywaliśmy (każdy na swój sposób
oczywiście :P). Wieczorkiem mieliśmy grilla :) Najedzeni poszliśmy do swoich pokoi, no i
cóż... To była nasza ostatnia noc w Niedzicy, czyli tzw. "zielona noc" :P I coś trzeba było
w związku z tym zrobić :P Ale niech to pozostanie naszą orkiestrową tajemnicą :P W każdym
razie spać poszliśmy bardzo późno :)
Nasz ostatni dzień w tych pięknych górach spędziliśmy na próbie, sesji zdjęciowej :P i
zwiedzaniu zapory w Niedzicy :) Poszliśmy tam sobie na spacerek. W drodze powrotnej złapał
nas deszcz, ale i tak było bardzo sympatycznie :)
W drogę do domu wyruszyliśmy o godzinie 15.00, chociaż wcale nie chcieliśmy wracać już
do Tłuszcza :P Jechaliśmy ponad 12 godzin. Na miejscu byliśmy ok. godziny 2.30 w nocy.
Na zakończenie jeszcze kilka podziękowań :) Szczególne jeszcze raz dla pana Pawła
Ołdaka, za to, że ta wycieczka w ogóle doszła do skutku, dla pana kapelmistrza i
pozostałych opiekunów za cierpliwość i zaufanie do nas :P, dla ludzi, dzięki którym
zebraliśmy pieniążki na tę wycieczkę, dla właścicieli ośrodka "Watra" w Niedzicy,
no i przede wszystkim dla orkiestrantów, bo bez Was ta wycieczka nie byłaby taka
wspaniała :)
Wiola
Poprosiłam jeszcze kilka osób z orkiestry, żeby i oni napisali swoje wrażenia z tej wycieczki.
Wielkie dzięki dla Was za to :) A oto ich teksty:
Moje wrażenia z wycieczki do Niedzicy są po prostu nie do opisania. To była moja pierwsza
wycieczka z orkiestrą, ale te 3 dni były naprawdę super. Zżyłam się bardziej z niektórymi
osobami, a szczególnie z Wiolą :) Zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc, bawiliśmy się,
integrowaliśmy... Chciałabym bardzo jeszcze raz pojechać na taką wycieczkę, tylko tym razem
na trochę dłużej :)
Ewa - flecistka
Chyba nie ma osoby w orkiestrze, która powiedziałaby, że wycieczka nie była udana,
że było kiepsko czy coś w tym rodzaju. Nawet osoby, które nie mogły na niej być,
twierdzą (oczywiście na podstawie opowieści), że było super. Nie wyłamuję się od tej
opinii, bo było naprawdę świetnie. Można by pisać i pisać na ten temat, ale mam się
zmieścić w kilku zdaniach :) Więc powiem: nie ma nic wspanialszego aniżeli 3 dni
spędzone w najpiękniejszych górach świata (bo polskich. Wędrówki na szczyty, wycieczki
do sklepów :) nocne kameralno - masowe imprezy oraz przesympatyczni górale i góralki
jak mniemam, bo niestety żadnej nie poznaliśmy. Poza tym wspaniała karda pilnująca,
której ślę ukłony. Zastanawiam się jednak... chyba jest coś fajniejszego niż 3 dni
wycieczki z orkiestrą... to 7 dni takowej wycieczki, które mam nadzieję w
niedługiej przyszłości się ziszczą :)
Pozdrawiam Grzesiek P.
rohmmmmmmm... wycieczka
no cóż, tylko trzy dni, ale za to jakie trzy dni :) Po prostu
bomba!!!!!! Zmęczenie po nieprzespanych nockach było ogromne, ale wierzcie mi, warto
było sobie poimprezować. Bardzo podobały mi się również wycieczki, a w szczególności
zdobycie Trzech Koron. I nie dość, że jestem chudy, to na pewno zrzuciłem tam ze dwa
kilogramki. A jaka satysfakcja na szczycie... po prostu cos wspaniałego (nie wspominając
już o widokach) :) Ponadto muszę również wspomnieć o codziennych próbach wśród
pienińskich szczytów. "Dmuchanie" w saksofon w górskim kilmacie było dla mnie istną
przyjemnością. Wycieczka była świetna pod każdym względem. Bardzo zżyłem się z
orkiestrantami. Nie żałuję żadnej chwili spędzonej w Niedzicy :) Nie mogę również
zapomnieć o słynnej PÓŁCE EKWADORU :) I tu wielki gratulacje dla twórców tak
wspaniałego "dzieła". Podsumowując: MŁODZIEŻOWA ORKIESTRA DĘTA W TŁUSZCZU
to jest to!!!!!!!!
Konrad - saksofonista
15 czerwca 2005 roku pojechaliśmy z orkiestrą na 3 dni do Niedzicy. Po długiej
podróży w końcu dotarliśmy do pięknego ośrodka "Watra". Wraz z moją paczką zajęliśmy
pokój nr 7, gdzie stała taka fajna szafa, która ma powiązania ze słynną "półką Ekwadoru"
:D Drugiego dnia po nieprzespanej nocy mieliśmy próbę i wyszło nam całkiem nieźle (nawet
zostaliśmy nagrani na kasetę). Zrobiliśmy sobie dużo fotek i w strojach, i na luzaka.
Najfajniejsza jednak była druga noc i imprezka w pokoju nr 7. Jeszcze dodam,
że Wiola miała urodzinki, więc wypadało zaśpiewać STO LAT, STO LAT... Może za rok będzie
równie fajna wycieczka. W każdym razie bardzo na to liczę i zapewne nie tylko ja.
Pozdro dla imprezowiczów z pokoju nr 7.
Łukasz K. - trębacz
W dniach 15-17 czerwca Orkiestra była na wycieczce w Niedzicy. Wyjechaliśmy w środę
o 5 rano, co było dla niektórych udręką. Podróżowało się bardzo fajnie. Dzięki humorowi
osób z orkiestry było śmiesznie. Jechaliśmy 9,5 godziny. Byłam bardzo ciekawa, jak to
wszystko będzie wyglądało, jaki będzie pensjonat, czy będzie nudno... Od razu po
przyjeździe wszystko się wyjaśniło. Pensjonat był super!!! Teren bardzo obszerny,
boisko do gry w siatkówkę i piłkę nożną, obok rzeka, kto chciał mógł pojeździć rowerem.
W ciągu tych trzech dni m.in. ciężko pracowaliśmy na próbach, przygotowując się do konkursu.
Ale nie tylko. Poza tym zdobyliśmy Trzy Korony, byliśmy na zaporze w Niedzicy,
zwiedzaliśmy okolicę, balowaliśmy na dyskotece, grillowaliśmy... no i integrowaliśmy
się jeszcze bardziej. Moje wrażenia z wycieczki są bardzo pozytywne. Pogoda była super.
Przez cały czas świeciło słoneczko. Dopiero w dniu wyjazdu zbierało się na burzę.
Jedzenie także było bardzo dobre. Nie wiem tylko, czy górale tak naprawdę jedzą,
czy po prostu nam zrobili tak pikantną pomidorówkę. Orkiestra zżyła się ze sobą,
poznałam bliżej niektóre osoby i jak na razie nie ma chyba nikogo, kogo bym mniej
lubiła. Mam nadzieję, że następna wycieczka będzie jeszcze lepsza i liczę na jeszcze
większą Półkę Ekwadoru :)
Paulina - werblistka
Powrót
|